środa, 9 listopada 2016

Kruszonka z jabłkami


Zupełnym przypadkiem sięgnęłam ostatnio po książkę Ani Lewandowskiej "Żyj zdrowo i aktywnie" i jestem naprawdę mile zaskoczona. Poza garścią ciekawych informacji, bardzo przystępnie podanych, mnóstwo świetnych przepisów na zdrowe posiłki. Między innymi na kruszonkę z płatków owsianych i jabłek. Słodkie zachcianki mogą być zdrowe. Ja zamiast malin, jak poleca Ania, dodałam żurawinę (dobrze robi nerkom).

niedziela, 16 października 2016

Tiule W Uchu Igielnym


Są tiule, jest skóra i jest mój ukochany Sandomierz :-) Nie lubię się rozpisywać na temat tego, co mam na sobie, dlatego po prostu zostawiam Was ze zdjęciami. Powiem tylko, że: ja uwielbiam takie kontrastowe połączenia, ale ze szpilkami również wygląda to dobrze. Bawcie się po swojemu ;-) a na zakupach inwestujcie w dobrej jakości klasyki (ale 'Wasze' klasyki, czyli rzeczy, które pasują do Waszego stylu, a nie te, o których mówią Wam, że 'musicie je mieć' - nic nie musicie). Moim klasykiem jest na przykład ramoneska, którą mam na sobie, a teraz do ulubionych rzeczy dołączył jeszcze plecak od mojej przezdolnej Mili <3 To tyle :-*
 
a zdjęcia zrobił Krzysztof Wójcik

czwartek, 13 października 2016

Depresja

 

Od jakiegoś czasu zbierałam się z tym postem, ale sprawa ważna i chcę zwrócić na nią Waszą uwagę. Jakiś czas temu w internecie pojawiła się parodia reklamy "weź nie pier*ol". Kto nie widział, łatwo wygoogluje... Jedni wrzucają, inni się cieszą. Problem depresji i wszelkiego rodzaju nerwic jest obecnie częstszy niż nam się wydaje. Czasy mamy takie, że praktycznie u każdego z Was, w Waszym bliskim otoczeniu, jest ktoś kto się z tym boryka. Nie zawsze zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę mu dolega ("szczęśliwy" ten, który ma tego świadomość i odnalazł pomoc), ale żyje w swoim wewnętrznym piekle. I my, 'zdrowi' nie mamy nawet pojęcia, co dzieje się w ich głowach. Oczywiście, jest grono przewrażliwionych ludzi, którym do stanów depresyjnych daleko, ale pomyślcie, czy wrzucając tego typu linki, czy obśmiewując niezrozumiałe dla nas zachowania, nie przybijamy gwoździa do trumny komuś bliskiemu. Takie osoby potrzebują przede wszystkim wsparcia i wyrozumiałości. Czy łatwo będzie im się wówczas przyznać do swoich chwilowych (miejmy nadzieję) niedyspozycji...? Zatrzymajcie się czasami, zwróćcie uwagę czy nasz bliski nie "wycofał się" troszeczkę, nie stał się bardziej nerwowy, czy nie skarży się regularnie na jakieś bóle (uwierzcie, nie zawsze mają one podłoże fizyczne)? A może często "zahacza" o temat depresji, samobójstw...? Zacznijmy się słuchać i zauważać.  A jeśli ktoś z Was dłuższy czas czuje niechęć do wszystkiego, spadek motywacji, smutek czy wewnętrzne 'rozedrganie', albo po prostu doskwiera mu ból żołądka każdego ranka, nie wstydźcie się prosić o pomoc. Nie znaczy to, że coś jest z Wami nie tak, a długotrwały stres, silne przeżycia czy inne czynniki, niestety mogą odbić się na każdym z nas w taki sposób. A wizyta u psychologa czy psychiatry nie świadczy o tym, że jesteście 'psychicznie chorzy', ale że jesteście świadomymi ludźmi, walczącymi o spokój wewnętrzny, chcącymi cieszyć się życiem (choć w tym momencie może Wam się wydawać, że to już niemożliwe -> jak najbardziej możliwe!). Ja nie jestem lekarzem, psychologiem ani żadną wyrocznią, mam nadzieję tylko, że zwrócę Waszą uwagę na ten istotny i coraz częstszy problem. A jeśli czegoś nie rozumiemy, to przynajmniej nie hejtujmy...

pinterest.com

środa, 5 października 2016

RTW Autumn - Winter 2016/2017

giamba
 
"...Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec - kobieta - to ja."
Julian Tuwim "Ewa"
 
Wiersz Tuwima doskonale oddaje to, co w modzie damskiej lubię najbardziej: grę kontrastów, łączenie na pozór niepasujących elementów, wprowadzenie elementu zaskoczenia. Taką kobiecość lubię. I dużo jej w propozycjach projektantów na ten sezon.
Ja wybrałam te, które są kompatybilne z moim stylem, więc większość z tych trendów mam w swojej szafie (jestem pewna, że Wy też). W każdym sezonie jednak troszkę inaczej je noszę. I tak, czerń, biel, nieśmiertelna koronka, tiule, maxi swetry, jeans, skóra i oczywiście grube sploty wiodą prym. Pojawiło się moro, na które trzeba jednak uważać - ważny jest nie tylko kolor, ale też materiał i fason. I trzeba umiejętnie je łączyć. Chociaż szczerze mówiąc, obstawiam, że wkrótce właśnie moro nas "zasypie"... :-/ niekoniecznie w dobrym wydaniu... Niesamowita kolekcja Red Valentino łączy styl marynarski z delikatnymi przezroczystościami i skórą. I dzwony są! :-) Nie potrafiłam mocniej okroić tego, co chciałabym pokazać, więc 'dań' jest dużo i macie co oglądać ;-)
A na końcu mała ściągawka, do jakich sieciówek warto zajrzeć i czego szukać. Tak na szybko tylko Wam powiem: zwiewnych sukienek szukajcie w Mango, w H&M swetrów, a w Zarze pięknych spódnic i topów...
 Bardzo lubię szykować dla Was takie posty, taka uczta estetyczna relaksuje mnie niesamowicie. Mam nadzieję, że i Wam będzie smakować ;-)

poniedziałek, 26 września 2016

Praga


Kolejne marzenie spełnione. Zbyt długo nie mogłam się tu wybrać. Praga przepiękna, magiczna... I ta ilość naprawdę różnych ludzi, nie tylko kultur, ale też stylów. I to właśnie tu, zaraz po słonecznej Italii, jadłam najlepsze lody. Co tu dużo pisać, trzeba zobaczyć. Zdjęcia zrobione telefonem, więc jakości średniej, ale dużo i "prawdziwe" ;-) I krótki filmik.

czwartek, 22 września 2016

Mój Maraton


Tak wspominkowo jeszcze Maraton Wrocław... Wszystko dzieję się tak szybko, że nawet nie zdążyłam się tym nacieszyć. Tak naprawdę, chyba jeszcze do mnie nie dotarło, co zrobiłam ;-) Nawet decyzja o spróbowaniu swoich sił w nim, przyszła spontanicznie. Co prawda marzyłam, by kiedyś to zrobić, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Tak po trosze, to kolega mnie wrobił (Grzesiu, pozdrawiam!), oddając mi swój pakiet. Nie żałuję! Najlepsza impreza na jakiej byłam ;-) Wszystkim polecam! Żeby zobaczyć jak maraton naprawdę wygląda, trzeba wziąć w nim udział. Emocji, jakie towarzyszą, nie da się poczuć nigdzie indziej. I gdy widzisz jak ludzi obok Ciebie odcina, a Ty biegniesz dalej, to z jednej strony dostajesz kopa, a z drugiej zastanawiasz się, kiedy Ty odpadniesz ("Kuba, proszę, nie pozwól mi tu umrzeć" - teraz mnie to bawi, ale tak było...). Ale cieszysz się, że nie wymiotujesz, jak wielu innych... I to pomaganie sobie nawzajem na trasie... I gość, który zaczął rościć sobie prawo do mojej nerki (szczęśliwie tylko tej na żele i telefon, a nie mojej osobistej ;-) czyli poznanie fajnych ludzi. I pokora. Stosowanie się do wszystkich rad, jakie dostałam od tych zdecydowanie bardziej doświadczonych (tutaj muszę bardzo podziękować Panu Januszowi Ordyńskiemu).
I tak przypomniało mi się, jak jakieś 5 lat temu postanowiłam zacząć biegać i po kilkuset metrach usiadłam na krawężniku, bo tak kręciło mi się w głowie i nie byłam już w stanie o własnych siłach wrócić do domu... Kolejne bieganie, a bardziej podchody do biegania, dopiero po ponad roku od tamtego "zdarzenia". Małych kroczków się nie widzi, ale są i prowadzą do przodu.
Już teraz mogę powiedzieć, że sportowo to mój bardzo dobry rok.