poniedziałek, 26 września 2016

Praga


Kolejne marzenie spełnione. Zbyt długo nie mogłam się tu wybrać. Praga przepiękna, magiczna... I ta ilość naprawdę różnych ludzi, nie tylko kultur, ale też stylów. I to właśnie tu, zaraz po słonecznej Italii, jadłam najlepsze lody. Co tu dużo pisać, trzeba zobaczyć. Zdjęcia zrobione telefonem, więc jakości średniej, ale dużo i "prawdziwe" ;-) I krótki filmik.

czwartek, 22 września 2016

Mój Maraton


Tak wspominkowo jeszcze Maraton Wrocław... Wszystko dzieję się tak szybko, że nawet nie zdążyłam się tym nacieszyć. Tak naprawdę, chyba jeszcze do mnie nie dotarło, co zrobiłam ;-) Nawet decyzja o spróbowaniu swoich sił w nim, przyszła spontanicznie. Co prawda marzyłam, by kiedyś to zrobić, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Tak po trosze, to kolega mnie wrobił (Grzesiu, pozdrawiam!), oddając mi swój pakiet. Nie żałuję! Najlepsza impreza na jakiej byłam ;-) Wszystkim polecam! Żeby zobaczyć jak maraton naprawdę wygląda, trzeba wziąć w nim udział. Emocji, jakie towarzyszą, nie da się poczuć nigdzie indziej. I gdy widzisz jak ludzi obok Ciebie odcina, a Ty biegniesz dalej, to z jednej strony dostajesz kopa, a z drugiej zastanawiasz się, kiedy Ty odpadniesz ("Kuba, proszę, nie pozwól mi tu umrzeć" - teraz mnie to bawi, ale tak było...). Ale cieszysz się, że nie wymiotujesz, jak wielu innych... I to pomaganie sobie nawzajem na trasie... I gość, który zaczął rościć sobie prawo do mojej nerki (szczęśliwie tylko tej na żele i telefon, a nie mojej osobistej ;-) czyli poznanie fajnych ludzi. I pokora. Stosowanie się do wszystkich rad, jakie dostałam od tych zdecydowanie bardziej doświadczonych (tutaj muszę bardzo podziękować Panu Januszowi Ordyńskiemu).
I tak przypomniało mi się, jak jakieś 5 lat temu postanowiłam zacząć biegać i po kilkuset metrach usiadłam na krawężniku, bo tak kręciło mi się w głowie i nie byłam już w stanie o własnych siłach wrócić do domu... Kolejne bieganie, a bardziej podchody do biegania, dopiero po ponad roku od tamtego "zdarzenia". Małych kroczków się nie widzi, ale są i prowadzą do przodu.
Już teraz mogę powiedzieć, że sportowo to mój bardzo dobry rok.

wtorek, 23 sierpnia 2016

XVI Półmaraton Wtórpol


Jeszcze tak wspominkowo z ostatniej soboty. Półmaraton Wtórpol. Ukończyłam z czasem 2:13:32... teraz, patrząc na te zdjęcia, myślę, że mogło być lepiej (mam nadzieję, że mój Zając tego nie czyta ;-) Ale fakt, trasa nie najłatwiejsza i temperatura robiła swoje. Z drugiej strony, przypomniałam sobie, jak równo rok temu piłam kawę z tymi, którzy odbierali pakiety na następny dzień i tak bardzo zazdrościłam, ale miałam jednocześnie świadomość, że porwałabym się z motyką na słońce... Równo rok temu postanowiłam, że wystartuję w następnym. I już za mną! :-) Patrząc obiektywnie więc, jest się z czego cieszyć. Wtedy, w życiu nie uwierzyłabym, że zrobię go w takim czasie.
Warto więc spełniać marzenia, nawet jeśli zajmie to trochę czasu. Czas i tak przeminie :-)

poniedziałek, 18 lipca 2016

Bielizna - nosić czy nie nosić... A jak nosić to jak...

 
Uwielbiam powiedzenie Francuzek: "bielizna może Cię stworzyć lub zniszczyć". Źle dobrany biustonosz czy zniekształcające pupę figi mogą zepsuć najpiękniejszy outfit. O to, co nosimy pod ubraniem powinnyśmy dbać przez cały rok (tak samo jak o formę), ale jest pełnia lata, odsłaniamy więcej i ma to jeszcze większe znaczenie. Dlatego dzisiaj "w pigułce" kilka rad jak dobierać bieliznę i czego wystrzegać się jak ognia ;-)
 

czwartek, 7 lipca 2016

Białka, węgle i inne takie...



Długo broniłam się przed dietą. W moim przypadku oznaczała ona jedzenie regularnych posiłków co 3 godziny, z uwzględnieniem odpowiedniej ilości makroskładników. Za każdym razem, gdy o tym słyszałam, reagowałam: "w życiu! nie mam czasu szykować pięciu posiłków dziennie; będę musiała ciągle stać przy 'garach' - no way!" Aż doszłam do ściany - nie mogłam już pobiec szybciej. Zdecydowałam więc, że przynajmniej spróbuję... Trener się uparł na to żywienie, nie miałam nic do gadania :-) Okazało się, że trudno było jedynie na początku, a teraz to zdecydowanie ułatwia sprawę. Poza tym, wyglądam i czuję się lepiej, mam więcej energii. I teraz zastanawiam się, jak mogłam tak katować swój organizm, nie dając mu niezbędnego 'paliwa'... Tak, zdarza mi się nosić ze sobą pojemniki z jedzeniem i to dość często. Mimo wszystko, nie jestem (jeszcze?) takim freakiem, aby jeść tylko dla wartości odżywczych, ogromne znaczenie ma dla mnie dobry smak.
Dlatego dzisiaj wrzucam Wam kilka podstawowych, prostych posiłków, żeby ułatwić Wam początki (z moich początków, do których często wracam). Takich, które na szybko zorganizujecie przed pracą, do pracy, czy w pracy :-) A żeby uprzedzić komentarze: to nie jadłospis kulturysty, ale osoby aktywnej fizycznie, chcącej zdrowo się odżywiać.
I muszę to przyznać: ładnej figury nie zrobisz jedynie treningami. Sylwetka to w zdecydowanej większości efekt naszego żywienia.

poniedziałek, 16 maja 2016

Mój Pierwszy Półmaraton

zdjęcie z przekroczenia mety, dzięki uprzejmości Marek Majewski

Ok, zrobiłam to :-) Przebiegłam swój pierwszy oficjalny półmaraton i zajęło mi to 01:59:05 :-) I chociaż biegałam już podobne dystanse, bieg zorganizowany to zupełnie inna sprawa. I przede wszystkim inne emocje :-) Miałam cudowny team, który od samego początku mocno mnie motywował. I chociaż na trasie pod nosem przeklinałam kolegę, który poradził mi zostać w kurtce (Milar, wiem, że chciałeś dobrze ;), to jakoś dałam radę.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Stylowa Na Rowerze

tumblr.com

Wyprowadziłyście już swoje rowery? Ja tak :-) Rower traktuję jak relaks. To świetny sposób na regenerację po bieganiu. Polecam! Nie jeżdżę wyczynowo i mimo, iż rower z koszykiem jest do lekkich przejażdżek, a nie do robienia kilometraży, nie mam umiaru. Zawsze mi mało i schodzę z niego dopiero, gdy: a) robi się ciemno, b) naprawdę nie mam już siły, c) zaczyna padać :-)
Dzisiejszy post dla takich rowerowych amatorek jak ja. Czyli w co się ubrać na 'bike trip'? ;-)
Ja stawiam na styl i wygodę. Jakoś nie widzę się w spódnicy czy sukience na rowerze, nie chcę myśleć czy pupę mam na wierzchu i przytrzymywać materiał ręką... :-/ Ewentualnie na bikini... Wąskie spódnice w ogóle nie wchodzą w grę. Nie widzę się też w obcasach. No może, gdybym dojeżdżała do pracy i z powrotem i tyle. Może... Ale strój cyklisty też mnie przeraża (na miejskim rowerze i nie na cyklistach, a na mnie) :-) Ale my nie bierzemy udziału w Tour de Pologne, więc to tak, jakby założyć strój biegowy na spacer... ;-) Te z Was, które mają podobnie jak ja, a nie wiedzą, co założyć na przejażdżkę, dzisiaj mają małą ściągawkę i kilka inspiracji :-)