poniedziałek, 26 października 2015

Be Strong, Girls!


Pytacie o moją aktywność fizyczną, o to jak ćwiczę, co warto robić, jak się zmusić... Dlatego dziś kilka słów o moim bieganiu, bo to moja główna aktywność. Zacznę od tego, że nigdy nie byłam typem sportowca. Może przez to, że nigdy nie musiałam szczególnie pilnować wagi. Wypaliłam się chyba w dzieciństwie, gdy uprawiałam (mniej lub bardziej intensywnie) różne sporty: piłka, łyżwy, jazda konna... Uwierzycie, że przez całe liceum miałam zwolnienie z wf-u?!

Do czasu, aż zdałam sobie sprawę, że może i jestem szczupła, ale kondycję to lepszą miał mój dziadek... No i postanowiłam poprawić sylwetkę :-) Zaczęłam od fitnessu, później przeniosłam się na siłownię. Dostałam rozpisany trening (3 x w tygodniu) i pod okiem trenera zaczęłam swoją przygodę. Po pierwszej 'próbce' treningu widziałam jedynie ciemność (dosłownie!). Wtedy o bieganiu jeszcze nawet nie myślałam. Ba! Nie wyobrażałam sobie nawet 5 minutowej (!) rozgrzewki na bieżni. Nienawidziłam tego! Na lekką przebieżkę po lesie po raz pierwszy wyciągnęła mnie moja obecna przyjaciółka i to były podwaliny naszej znajomości :-) Przebiec 100 metrów to był wyczyn! Ale już wciągnęło... Początkowo to były bardziej spotkania towarzyskie po treningu na siłowni, niż prawdziwy bieg, ale powoli zwiększał się dystans i tempo. A ja przepadłam! Pokochałam bieganie, na tyle że odstawiłam siłownię (to nigdy nie była prawdziwa miłość ;-) Chociaż to nie do końca dobry pomysł, bo biegając trzeba wzmacniać mięśnie, ale nad tym teraz nie będę się rozwodzić). A że miałam wtedy trudniejszy czas, przekonałam się jak cudownie resetuje głowę. A może to był główny powód...
Dziś nie wyobrażam sobie życia bez sportu. W zasadzie, w dużej mierze podporządkowuję swoje życie pod sport. Jak każdy mam chwile, gdy mniej mi się chce. Wiem jednak, że gdy tylko włożę treningowe ciuchy, zapał się pojawi.
Jak widzicie, jeśli ja mogłam, to może każdy!
Ważne, aby znaleźć taką formę aktywności, jaka Wam najbardziej odpowiada. Ma sprawiać Wam radość, a nie tylko gubić kilogramy. Jeśli coś Wam nie do końca pasuje, nie rezygnujcie tylko spróbujcie inaczej. Nie ma znaczenia, jak szybko robicie postępy (mnie przychodzą bardzo wolno), nie chodzi o to, aby wygrywać zawody, czy nawet brać w nich udział, róbcie to dla siebie. Tylko wtedy wytrwacie. Mówicie, że bieganie 'ładnie wygląda' i że 'fajnie tak wbiec na metę', ale pamiętajcie, że meta przydarza się czasami, a przed nią są kilometry i godziny biegania zwykle w samotności. Ale warto! I jeśli nie polubicie tego dla samej frajdy z biegania i dla własnej satysfakcji, a nie cudzych oklasków, szybko odpuścicie. Ja cały czas próbuję czegoś nowego. Coś przerywam, by zacząć coś innego i aby później do tego wrócić. Jeżdżę na rowerze, czasami gram w squasha... Ważne, aby się nie znudzić. I trzeba po prostu zacząć, nie ma innego sposobu. Wyznaczcie sobie konkretny termin, godzinę i nie zastanawiając się, czy Wam się chce czy nie, zacznijcie.
A o tym, jak się zmotywować mogliście przeczytać jakiś czas temu tutaj (klik).

Wszystkie moje dziewczynki na życiowym zakręcie: to doskonały moment, aby ruszyć tyłeczki! Jeśli naprawdę mocno się zmęczycie, głowa skupi się na zmęczeniu fizycznym przynajmniej na jakiś czas i dzięki temu odpocznie. A musi odpoczywać, nawet w najtrudniejszych momentach. A później spojrzycie na wszystko świeżym spojrzeniem. Dodatkowo będziecie z siebie dumne, że pokonałyście swojego lenia. Sport to świetny sposób na ratowanie zdrowia psychicznego. Wiem coś o tym ;-) Sama zaczęłam w niefajnym dla mnie momencie i może właśnie dlatego w ogóle zaczęłam...
Trzymam za Was kciuki! :-) :-*
Be strong, Girls!
 
Śledź mnie na Facebooku i na Instagramie



1 komentarz:

  1. so sporty and cute
    I have a new post: check it out
    http://melodyjacob1.blogspot.com/2015/10/reasons-to-own-black-dress.html

    OdpowiedzUsuń