środa, 11 października 2017

O kobiecości i jej pięknie


Czytałam ostatnio pewną książkę o slow fashion i poszukiwaniu swojego stylu i naszła mnie konkluzja, którą bardzo chcę się z Wami podzielić. Żyjemy w czasach, gdy to media mówią nam jak mamy wyglądać, jaki jest ideał piękna i kończy się na tym, że kobiety, które nie mają powiększonych ust, wykonturowanej makijażem twarzy, wypracowanych mięśni czują się brzydkie!


 Rozmawiam z dziewczynami, ba! z kobietami, które z pełnym przekonaniem mogę nazwać pięknymi, a one mi mówią, że się sobie nie podobają. Zachwycam się skromną dziewczyną z rudymi, potarganymi włosami, bez makijażu w luźnym sweterku, czytającą książkę w kawiarni i nie zwracam uwagi na kolejną identyczną laskę w trendy ciuchach i perfekcyjnym makeupie, idealnym na sesję zdjęciową. Skądinąd, tak jak cały czas nie rozumiem zarozumiałości niektórych kobiet, uważających się za lepsze, piękniejsze od pozostałych, bo mają na sobie krótką sukienkę, szpilki, nieskazitelne włosy i wyglądające jak całe mnóstwo innych, tak przeraża mnie, że naprawdę śliczne, często bardzo stylowe dziewczyny czują się zwyczajnie gorsze... 😠 Dziewczyny, nie dajcie sobie wmówić, że będziecie piękne tylko w konkretnych wymiarach, w sukience, którą widzicie na wszystkich blogach, a bez makijażu nie możecie wyjść z psem. Ta 'topowa' sukienka, jeśli nie jest spójna z Waszym stylem (a to jest coś, do czego poszukiwania będę Was namawiać), w kolejnym sezonie wyląduje na końcu szafy, a pojawi się nowa, którą "koniecznie musicie mieć". I tak w kółko. 
Nie chodzi mi o to, że macie o siebie nie dbać. Absolutnie nie! Ćwiczcie - dla zdrowia, ubierajcie się w to, w czym czujecie się dobrze, a nie w to, co mówią Wam, że trzeba nosić, dbajcie o skórę, aby była zdrowa i promienna. Polubcie siebie! Oczywiście, nie krytykuję tu kobiet, które zawsze wyglądają jak "spod igły", pod warunkiem, że to naprawdę Wy. Że dobrze się czujecie w tych szpilkach. Że są częścią Was, a nie, że ktoś Wam powiedział, że tylko tak będziecie dobrze wyglądać. Wasz wygląd ma być odbiciem Waszej osobowości i stylu życia, integralną częścią Was. Każda z nas ma coś, co "specjaliści" chętnie by poprawili. Przypomnę Wam chociażby słynny pieprzyk Cindy Crawford, który na początku kariery kazano jej usunąć. A wyobrażacie sobie Kate Moss z powiększonym biustem, albo Monicę Bellucci w wersji slim? Gdy byłam nastolatką długo miałam problem z drobnym biustem, ale dziś nie wyobrażam sobie nosić staników push-up i udawać, że są wielkie. To jestem ja i uwielbiam soft bra. Jeśli są to rzeczy, które rzeczywiście spędzają Wam sen z powiek, to ok - zróbcie to. Ale czasami to, co nam się nie podoba, zachwyci kogoś innego i te właśnie cechy, to że jesteśmy różne sprawiają, że jesteśmy wyjątkowe. Uczmy się od facetów. Oni nie mają problemów z przerwą między zębami czy z wąsko osadzonymi oczami. Pewnie nawet są nieświadomi istnienia tych "wad" u siebie. I dobrze! 
Uwielbiam patrzeć na jedną z moich znajomych, która nosi szpilki i sukienki codziennie, w zachowaniu jest bardzo subtelna i kobieca, i choć taki styl to totalnie nie moja bajka, ona wygląda pięknie. Albo Kasia, która w jeansach i trampkach odbiera puchar i jest zwykle najbardziej kobieca na podium. Czy moja mama, która śmiga w sportowych butach albo botkach i w jeansach. Codziennie spotykam nastolatkę, która zawsze ma taką samą prostą fryzurę, dwie pary spodni, które zestawia z t-shirtem lub sweterkiem. Każdego dnia! (Nastolatka! Dacie wiarę?) I zawsze wygląda prześlicznie, a gdy na nią patrzę, wyobrażam sobie, że tak mogłaby wyglądać moja córka. Zachwycam się panią po 70. która zawsze ma czerwone usta i świeżą cerę, mimo że nie bez zmarszczek. Albo właścicielką pewnego pensjonatu, która po 60. nadal nosi długie (piękne!) włosy, spodnie dzwony i białe t-shirty i prawie zawsze jest bez makijażu. I mogę się założyć, że w nosie ma co dyktują trendy. Oczarowała mnie przypadkowo spotkana na rajdzie kobieta (znów około 60.) z fryzurą "na jeża", w bryczesach, z pięknym uśmiechem i błyskiem w oku. Albo moja koleżanka, jedna z najpiękniejszych kobiet jakie znam, powiedziała mi ostatnio, że ma przekrzywiony nos. Nie widziałam tego! I zobaczyłam dopiero, gdy się przyjrzałam!
One wszystkie są sobą. Ciekawa jestem tylko, czy wiedzą, jak piękne są... 💖 I to piękno też niewiele wspólnego ma z wiekiem! Ani z trendami.
Kobietki, to pewność siebie i akceptacja (nie mylić z zarozumiałością i nosem w chmurach - w traktowaniu innych z góry nic kobiecego nie ma) powoduje, że jesteśmy piękne. Ok, pewnie duże znaczenie ma opinia partnera i to, co nam pokazuje. Jeśli nie twierdzi, że jesteście najpiękniejsze, to pytanie, co jest z nim nie tak? 😉 Może wyślijcie go do tej według niego idealnej, aby spędził z nią kilka dni i zobaczył, że za zamkniętymi drzwiami, ta perfekcyjna też jest normalnym człowiekiem i budzi się bez makijażu (a później same zdecydujcie, czy chcecie go przyjąć z powrotem 😉).

Buziaki! I bądźcie dla siebie dobre 😘💗 Jesteście piękne!


Zdjęcia: Kuba Kotula

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz